Przyjechały bloczki betonowe

W sumie nic wielkiego się nie dzieje. Na budowę przyjechały bloczki fundamentowe. Ławy stoją już od ponad tygodnia. Wyglądają bardzo estetycznie jak na kawał betonu wlany do rowu. Pod koniec nadchodzącego tygodnia chyba przystąpimy do właściwego budownictwa

Tymczasem załatwiamy kredyt. Idzie całkiem nieźle. Operat mamy (na całkiem satysfakcjonujące kwoty). Jako działalnościowiec musiałem zamówić zaświadczenia o niezaleganiu z ZUS (tydzień czekania) i US (tydzień czekania +21 zł). Musimy też wydębić z BOŚ’a (tam mamy kredyt na działkę, który połączymy z kredytem na dom) zaświadczenie o saldzie (10 dni czekania i 150 zł – skandal). W tym tygodniu będziemy spisywać wnioski. Właściwie jesteśmy już zdecydowani na Deutsche, ale proforma złożymy jeszcze do BOŚ i PKO, które mają względne warunki ale i tak dużo gorsze niż DB.

Wody nadal nie ma. Partacz, który nam to robi nadal uchyla się od roboty (pisałem już o tym). Dla mnie jest to totalnie niewiarygodne – dzwoni się do kolesia, miła gadka “tak tak  – wiem, tak – chłopaki już tam jadą, tak – za tydzień będzie gotowe”. Sąsiada działkę całkiem rozjechał jakimś ciężkim sprzętem. Studnię wodomierzową, którą miał poprawić bo była osadzona za głęboko wyciągnął, ale osadził krzywo, a reszta roboty nadal nie zrobiona. Wstyd i kpina…

I tyle ciekawego. Poniżej kilka fotek, w końcu z normalnego aparatu a nie telefonu. Po całość relacji z budowy fundamentów zapraszam do galerii stanu zerowego.