Już nie kapie na głowę… w połowie

Już nie kapie na głowę... w połowie W piątek dekarze znów dotarli na budowę. Zafoliowali i ołacili jedną połać, zrobili też część nadbitki oraz… niezwykle wyrafinowane rusztowanie. Pewnie zrobiliby więcej gdyby nie to, że pół dnia we wsi nie było prądu. Wracają w poniedziałek – ale wtedy ma już lać…

Można powiedzieć, że mamy już pół dachu nad głową. Połać frontowa jest całkiem ładnie zafoliowana, nabili łaty, zrobili nadbitkę. Muszę przyznać, że nadbitka wyszła naprawdę ładna. Długo głowiliśmy się, który z kilku podobnych kolorów wybrać i jesteśmy zadowoleni z ostatecznej decyzji (Remmers Złoty Dąb). Folia Corotop Strong naprawdę daje radę, naprawdę jest Strong. Jest zupełnie nieprzemakalna więc jeśli w poniedziałek uda im się dofoliować resztę to śniegi nam nie straszne. Chociaż wypatrzyliśmy kilka nieznacznych dziurek w folii – trzeba będzie zwrócić uwagę.

Dachówki skrajne są już w Polsce – jest więc szansa, że we wtorek, a może nawet już w poniedziałek zaczną układać pokrycie. Rynny mają być „dopiero w środę”. Nie wiem co dekarz rozumiał przez „dopiero” – czyżby przed środą chcieli skończyć resztę roboty? Nie sądzę. Oprócz foliowania muszą jeszcze wykończyć wykusz (pełne deskowanie + papa) zrobić obróbki (w tym komin, chociaż to może na końcu). A propos komina – zacząłem mu się ostatnio coraz pilniej przyglądać i nabrałem wątpliwości czy aby na pewno da się podłączyć do niego kocioł kondensacyjny. Tzn przewód spalinowy to na pewno, ale czy wentylacyjny również. Szef murarzy z rozbrajającą szczerością powiedział mi, że on się na tym nie zna (tzn. na podłączeniach kotła) , że zrobił tak jak w projekcie i że na pewno jest to komin do pieca kondensacyjnego, ale nie potrafił powiedzieć jaki konkretnie to system (potem tylko oddzownił, że producent nazywa się Tona). Tona firma jak się okazało całkiem całkiem, ale do kondensatów ma dwa systemy. Jeden z wentylacją, drugi bez – i wszystko wskazuje na to, że ja mam ten drugi… Nic – zobaczymy – komin gotowy więc nic nie zaradzę – będę się martwił jak przyjdzie do podłączeń. Najwyżej wpuści się tam jakiś wkład/rurę.

A, no i zauważyłem, że na naszym placu budowy zrobił się straszny syf (po pojawieniu się ekipy dachowej odnotowałem nawet puszki po piwie…). Jak dachowcy skończą a pogoda pozwoli trzeba będzie to chyba wszystko na jedną kupę zgarnąć.

Tyle – zapraszam do galerii bo fotki powiedzą więcej niż moje blabla.

Już nie kapie na głowę... w połowie Już nie kapie na głowę... w połowie

Skomentuj

 

 

Obraz CAPTCHY

Odśwież obrazek

Subskrybuj bez komentowania